poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział V

Ogromny gęsty. ciemny, i straszny las. To wszystko co widziała Hermiona od pięciu minut.
Tak dopiero pięć minut temu teleportowali się do tego buszu a Hermiona miała wrażenie jakby była u co najmniej tydzień.
-Ile jeszcze będziemy tak iść?
-Jezuu…! Nie dość, że baba to do tego modelka! DLACZEGO?!
-Jak mi w końcu sensownie odpowiesz to może się zamknę.
-Nie wiem ile mamy jeszcze iść! A zamiast doprowadzać mnie do szału to powinnaś wypatrywać jakieś polany albo czegoś w tym stylu.
-A tamta na lewo od ciebie może być?-odpowiedziała Hermioa.
-Nareszcie!-wykrzyknął Draco.
-A tak na marginesie to lubię doprowadzać mężczyzn do szału Draco.-powiedziała Hermiona z gracją przechodząc obok niego.
*  *  *
[Draco i Hermiona obiecali sobie, że to oni uwiodą pierwsi drugiego, ale przecież ile obietnic już złamali  w świecie show biznesu jest konieczna dyplomacja, która niekoniecznie opiera się na prawdzie.]
-Dobra mamy problem Draco.
-Jaki?-Mamy jeden namiot w, którym jest jedno łóżko a ja po drodze zgubiłam śpiwory.
-I jak ja mam jej ufać Zabini!-krzyknął Draco do błękitnego nieba.-Dobra musimy spać razem…
-Wiedziałam, że coś się głupiego stanie na tej idiotycznej integracji!
-Dlaczego takiej idiotycznej Granger?
-Bo jest z tobą!
-Naprawdę? Większość kobiet byłaby w tej sytuacji zachwycona.
-Nie zauważyłeś  Malfoy, że nie jestem taka jak inne kobiety!
-Każda kobieta tak mówi, a później okazuje się, że była taka jak inne. Dlatego podaj mi powód dlaczego mam cie uważać jako inną od innych?
-Po pierwsze, każda kobieta na moim miejscu czyli po śmierci swojego męża załamała by się a ja tego nie zrobiłam. Po drugie żadna kobieta nie rzuciłaby kariery modelki dla pracy aurora. Tyle wystarczy?
-Na razie tak-powiedział przysuwając ją do siebie tak, że ciało przylegało do ciała. I ku zaskoczeniu obojga żaden nie protestował. Hermiona speszona z delikatnym rumieńcem na twarzy odsunęła się od Dracona.
-Rozłóż ten namiot a ja zrobię coś do jedzenia.-powiedziała Hermiona.
-Dobrze, może jednak ja zrobię coś do jedzenia, bo jakoś szczerze nie wierze żeby w czasie twojej kariery rozwinęły się twoje talenty kulinarne.
-Weź się lepiej za ten namiot i lepiej nie wątp we mnie bo na kolacje specjalnie dostaniesz pyszną kupkę popiołu jest mniam mniam zaręczam.
-No tak niezbyt kusząca perspektywa…
-Tak…? Dobra teraz na poważnie za godzinę przy ognisku jemy razem mój pyszny obiadek a później musimy pójść spać… razem… no pięknie.
W co ja się wpakowałam?!

3 komentarze:

  1. Nominowałam cię do Liebster Award! WIęcej na moim blogu hermiona-hogwart.blogspot.com
    //Irytek

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam liczę, że jednak zostaniesz tutaj, bo wolę czytać na blogspocie. :P Rozdziały krótkie i trochę interpunkcja szwankuje, ale poza tym czyta się w miarę OK. :)
    Czekam na kolejne rozdziały.
    Pozdrawiam

    [heart-pain]
    [marionetki-nieswiadomosci]
    [the-way-u-lie]

    OdpowiedzUsuń